
W poprzednim wpisie skupiliśmy się na przewodniku i całej kolekcji SportZoo Ekstraklasa 2025/26 – Seria 1.
Tym razem idziemy krok dalej i przechodzimy do praktycznej części kolekcjonowania, czyli otwierania pierwszego Retail Boxa.
W jednym boxie Retail znajduje się 24 saszetki, po 6 kart w każdej. Zanim jednak przejdziemy do liczenia hitów i konkretnych trafień, warto najpierw przypomnieć sobie, czego statystycznie można się po takim boxie spodziewać.
Statystyczna zawartość Retail Boxa
W jednym boxie Retail SportZoo Ekstraklasa 2025/26 znajdziemy średnio:
- 96 kart bazowych
- 14 kart parallel
- 24 karty Clubhouse
- 1 karta Next Gen
(różowa limitka – 1 na 8 boxów) - 1 karta True Patriot
(czerwona limitka – 1 na 9 boxów) - 3 karty Giants of League
- 1 karta Architect of Play
(miedziana limitka 1 na 11 boxów) - 3 karty National Treasures
(złota holograficzna – 1 na 4 boxy) - Authentic Signature – 1 na 4 boxy
- Game Jersey 1 na 10 boxów

Już sama znajomość tych statystyk daje duży spokój przy zakupie. Dlatego, jeśli dopiero zaczynamy kolekcję i chcemy skupić się głównie na kartach bazowych, Retail Box jest jednym z najlepszych wyborów. To właśnie z niego pochodzi ich największa liczba.
Statystyki kontra rzeczywistość – co faktycznie trafiliśmy?
W praktyce musimy przyznać jedno – statystyki rzeczywiście się potwierdzają.
W naszym boxie wpadło:
- około 110 kart bazowych (licząc razem z paralelkami)
- 1 Next Gen
- 1 True Patriot
- 3 Giants of League
- 1 Architect of Play
- 3 National Treasures
Mimo to bazówki nadal brakuje nam sporo, dlatego najpewniej jeszcze wrócimy do tego boxa przy dalszym kompletowaniu kolekcji.
Praca z albumem SportZoo – nasze wrażenia
Album SportZoo ma kilka wyraźnych zalet. Przede wszystkim jest sztywny, dzięki czemu dobrze trzyma formę i nie wygina się podczas przeglądania kart. Dodatkowo zastosowano w nim metalowe ringi, co ułatwia przekładanie stron i sprawia, że całość wygląda solidnie. Co więcej, album daje możliwość rozszerzania o kolejne strony, a więc można go dopasować do rosnącej kolekcji.

Natomiast foliowe strony dodawane bazowo do albumu nie do końca spełniają nasze oczekiwania. Przede wszystkim prześwitują na kolejne strony, przez co przeglądanie kart traci na czytelności. Dodatkowo brakuje estetyki, a skupienie wzroku na konkretnych kartach staje się trudniejsze. Co więcej, wkładanie kart po dwie do jednej kieszonki średnio sprawdza się przy porządkowaniu kolekcji.
Z drugiej strony SportZoo oferuje również album wyższej jakości, określany jako „profesjonalny”. Bardzo możliwe, że zakupimy go i przetestujemy w osobnym wpisie. Trzeba jednak pamiętać, że nie zawiera on ani przewodnika, ani saszetek, a jego cena jest wyższa.
W efekcie album ze startera pozostaje świetną opcją na początek. Jednak jeśli – tak jak my – posiada się więcej kolekcji, z czasem coraz większą uwagę zwraca się na detale oraz wygodę pracy z kartami.
Strony Gamegenic – wyraźna różnica w komforcie
Dlatego przy kartach niebazowych sięgnęliśmy po dodatkowe strony Gamegenic, które można wpiąć do albumu SportZoo.
Najważniejsze różnice w porównaniu do stron bazowych są następujące:
- strony są side-loaded, czyli karty wkładane są od boku
- karty umieszcza się po obu stronach strony
- łącznie mamy 18 kieszonek, a nie 9 jak w stronach SportZoo
- całość zapewnia znacznie lepszą przyjrzystość kolekcji
W praktyce przy większej liczbie kart komfort przeglądania i porządkowania kolekcji jest zdecydowanie lepszy. Jedynym minusem jest to, że strony Gamegenic są minimalnie szersze i po wpięciu do albumu SportZoo lekko wystają poza jego obrys. Funkcjonalnie nie przeszkadza to w użytkowaniu, jednak wizualnie da się to zauważyć.
Najprawdopodobniej w kolejnym wpisie całość kolekcji zostanie przeniesiona właśnie na te strony.


Clubhouse – spójny i przemyślany dodatek do kolekcji
Seria Clubhouse wypada bardzo solidnie pod względem koncepcji. Karty trenera, kapitana, herbu klubu oraz formacji meczowej łączą się wizualnie w spójną całość, tworząc układ przypominający puzzle.
Na ten moment mamy więcej braków niż posiadanych kart. Jednocześnie dobrze pokazuje to, że jest to seria projektowana z myślą o dłuższym zbieraniu, a nie jednorazowym otwarciu boxa. Dlatego czekamy na kolejne trafienia w tej kategorii.
Wisienka na torcie – Game Jersey Bartosza Kapustki
Na sam koniec trafił się hit, którego zupełnie się nie spodziewaliśmy. W całym boxie znaleźliśmy aż trzy grube saszetki. Dwie z nich zawierały karty przedstawiające pracowników SportZoo. Jest to dobre rozwiązanie, ponieważ skutecznie zniechęca do „macania” saszetek i sprawdzania ich zawartości na wyczucie. Jednocześnie pokazuje, że nawet grubsza saszetka nie gwarantuje hitu.
Dopiero trzecia saszetka przyniosła właściwe trafienie, czyli kartę Game Jersey Bartosza Kapustki z fragmentem koszulki meczowej. Co prawda numer karty to 76/99, a nie numer koszulki zawodnika, jednak mimo wszystko jest to bardzo ciekawy element kolekcji.
Bartosz Kapustka – kilka słów o zawodniku
Bartosz Kapustka (rocznik 1996) to polski pomocnik, zawodnik Legii Warszawa oraz reprezentacji Polski. Jest wychowankiem Cracovii, po udanym EURO 2016 trafił do Leicester City, a następnie występował m.in. w SC Freiburg oraz Oud-Heverlee Leuven. Po powrocie do Polski zdobył mistrzostwo z Legią, a po ośmiu latach wrócił do reprezentacji w 2024 roku.
W efekcie jest to karta, która ma zarówno wartość kolekcjonerską, jak i wyraźną historię, dlatego zostaje z nami na dłużej.

Na koniec warto dodać, że kolejny wpis poświęcimy otwieraniu jednego lub dwóch Blaster Boxów. Liczymy przede wszystkim na uzupełnienie serii Architect of Play oraz większą liczbę kart True Patriot. Dodatkowo Blastery dają realną szansę na trafienie autografów, co pozwoli jeszcze bardziej rozbudować kolekcję.